Szczęście? A co to jest właściwie?

Poczta przypomina mi, że od ponad miesiąca nie dodałam żadnej notki.

Niby o czym pisać? eM. pewnie by powiedział, że chociażby o tym, że „mąż dotula”, Pijawka!

Coraz częściej rozmawiamy z eM. o emigracji. Nie czuję się bezpiecznie i nie czuję się szczęśliwa w tym kraju. Coraz bardziej nie podoba Nam się w kraju zarządzanym przez PiS. Najlepiej byłoby z Chłopcami. Jakoś tak pusto będzie bez Nich. Nie wyobrażam sobie tego, że nadejdzie ten moment i Oni po prostu wyjadą. A. i B. chcą stworzyć rodzinę. Chcą adoptować dziecko. Chcą… i to jest jak najbardziej zrozumiałe i oczywiste, niemniej…

Z. powiedział, że jakbyśmy chcieli, to wprawdzie ma małe mieszkanie, ale damy radę. Wszystko super, nie? No nie, eM. powiedział, że po Jego trupie i że nie przyłoży się do tego, żeby żyć w jakimś dziwnym trójkącie. Teraz jeszcze tego nie widzę, ale atmosfera byłaby nie do zniesienia.

Najgorsze i najdziwniejsze jest to, że rozmawiam z Z. tylko (!!!) o filmach. W tym chyba nie ma niczego złego? A może jest? A może tym, że rozmawiamy o kinematografii popsułam jedyny fakt i możliwość bycia i trzymania się ze swoją Paczką? Strasznie to skomplikowane i wynika z ABSURDALNYCH (tak, ABSURDALNYCH!) kompleksów eM. :(

Trafiło do mnie jeszcze jedno zdjęcie ze ślubu Chłopców. Ulubione W. Bardzo zabawne, bardzo. Dopiero, jak czekaliśmy na Artura pod hotelem, uświadomiłam sobie, że wyglądam… No właśnie. ;)

DSCF0587_preview

Zatrudniłam się w firmie windykacyjnej. To był jeden z najbardziej głupich i najbardziej nieprzemyślanych pomysłów na jakie wpadłam. Szkolenie było super. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, a ponieważ jak zawsze nie umiem się zamknąć, więc szkolenia zamieniały się w pogadanki o szacunku i tolerancji. Wszystko super, do momentu pierwszych odsłuchów. Przeszłam przez załamanie nerwowe. NIGDY kurwa więcej!

A teraz okazuje się, że będę pracować ze swoim Eks w jednej firmie. Jedynym, rozgarniętym z Nich wszystkich. Jedynym, który nie ma żadnego problemu z tym, że chodzę po świecie i że nie jestem akurat z Nim. Sam przyznał mi rację, że decyzja o rozstaniu była strzałem w 10. Rozstaliśmy się w momencie, kiedy oboje nie chcieliśmy ze sobą być. A może zwyczajnie R. jest po prostu normalny? Umówiliśmy się dzisiaj na gorącą czekoladę… A skoro wytrzymałam już tyle i jeszcze się nie wypucowałam, to teraz też tego nie zrobię. Będzie zaskoczony, jak mnie zobaczy na recepcji. ;)

A. nie odzywa się do mnie w zasadzie wcale (jakieś zdawkowe odpowiedzi) od protestu pod Sejmem i pamiętnego „Idź do Diabła” :) Stosunkowo dosyć szybko minęło: „cieszę się, że jesteś szczęśliwa”. Chyba na zawsze już tak będzie między Nami. W każdym razie skończyło się straszną awanturą, a On odkrył trzy bardzo ważne dla siebie rzeczy:
a) „wagonika” się nie da odczepić,
b) te sztuczki, które na mnie działały do tej pory nie zdają żadnego egzaminu i nie robi na mnie żadnego wrażenia,
c) jak jestem wkurwiona, to jestem najmniej sympatyczną osobą na świecie: staję się opryskliwa i chamska.
To bardzo bolesna lekcja i bardzo niefajna, bo nie daję sobie wejść na głowę, nie przytakuję dla świętego spokoju, kłócę się i bronię swojego zdania kosztem wszystkiego – okazuje się, że mam charakterek, a więc zapewne jestem „suką”. :D

To takie męskie i seksistowskie: nazwę kobietę w dowolny sposób „kurwą”, „szmatą” czy „dziwką” i okaże się, że albo zrozumiała moje debilne poczucie humoru i będzie mnie usprawiedliwiać i tłumaczyć moje zachowanie, albo jest idiotką i nie ma poczucia humoru, zapewne dawno nikt jej nie wytarmosił bobra. :/

Odniosę się jeszcze do… Oskarżeń pod adresem mojego najulubieńszego aktora. Cóż, przykre, że nie pamięta zajścia sprzed 32 lat, ale pamięta, że z całą pewnością był pijany i żeby odwrócić uwagę od skandalu, dokonuje coming-out’u. Naprawdę żałosne i jest mi naprawdę przykro. Ostracyzm, który Go spotyka jest słuszny i sprawiedliwy. Zasłużył sobie. NIKT nie jest bezkarny, a to, że ofiary zdobywają się na odwagę i mówią: „Tak, dotykał mnie tam, gdzie nie powinien.”, „Tak, pozwalał sobie na niewybredne żarty/komentarze na temat mojej osoby!” – BRAWO DLA NICH!

Dlaczego niektórzy decydują się na ujawnienie po 30 latach? Ponieważ kobiety są bardziej świadome. Ponieważ to, co kiedyś zapewne uchodziło na normę i coś całkowicie naturalnego, okazuje się, że takie nie jest. I nie chodzi tylko o to, że ofiary postanowiły mówić głośno o tym, co je spotkało, ale także o to, że następuje koniec pewnej epoki, mężczyzn, którym wszystko uchodziło na sucho i boli to, że już nie będzie degrengolady.

„Śluby zawsze są lepiej pamiętane przez innych…” – by Carlos Ruiz Zafón

Ślub Chłopców był niesamowity. Byli najbliżsi przyjaciele. Zostałam poproszona o przeczytanie fragmentu wiersza Tim’a Pratt’a po angielsku. Ostatni raz robiłam to podczas matury, wiec było wesoło. W zasadzie, gdyby nie pomoc B., to w życiu bym tego nie przeczytała. Dla wszystkiego poprosiłam O. o pomoc (od 12 lat w UK) i pierwszy raz się spotkała z niektórymi wyrazami, wiec niezupełnie wiedziała, jak sobie poradzić. Z. mieszkający w UK od 11 lat, też miał problem. Ogromny. Skończyło się tym, ze przeczytałam wiersz z łamiącym się głosem i drżącymi nogami – miałam wrażenie, że mam tak miękkie kolana, że za chwilę upadnę.

Zaczęłam szlochać już po tym, jak przeczytałam. Później B. udzielając wywiadu (wydrukowali moje zdjęcie w Stołecznej Wyborczej), ze „słychać było pochlipywania przyjaciół” – ten fragment był o mnie. :D

Ponieważ H. robiła stream’a dla #MNW, a ja założyłam buty na obcasie, wiec nie chciałam tupać, co skończyło się tym, ze koniec końców zamiast robić zdjęcia – tak, jak obiecałam, to stałam w miejscu. :)

21686839_10154955648517467_3400430370512258170_o

21640709_1477755712277779_8804368935481071341_o

21895230_10211853660710013_1492956958_o

21641104_1478146942238656_7702483795058322221_o

Ponieważ mieszkaliśmy bardzo blisko zamku w Edynburgu, więc zwiedziliśmy dzięki Chłopcom również i ten piękny zamek. Jest zniewalająco cudowny i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócę i zwiedzę cały Edynburg. :)

P1000110

21753094_1477894005597283_7346304288217742241_o

Edynburg jest piękny! Trochę tak, jakbym otworzyła drzwi do Narnii. Naprawdę niesamowite i cudowne miasto. Zakochaliśmy się wszyscy bez wyjątku. Z. nawet powiedział, ze zamierza się przeprowadzić z Bolton, bo okazało się, ze ma znajomego w Szkocji. Fantastyczne miejsce, gdzie mieszają się języki, kolory skóry, gdzie nikogo nie razi to, że dwoje mężczyzn trzyma się w pubie za rękę, czy że się całuje – wreszcie mogli się poczuć swobodnie.

Kochamy Ich i życzymy Im dużo szczęścia. :)

Mama A. i Z. tak mnie polubiła, że w zasadzie robiła to samo, co ja. Cały czas była blisko i cały czas trzymała się mnie. Na Wiesia – Kasia, przeszłyśmy dopiero po wypiciu wspaniałego piwa truskawkowego w restauracji na przeciwko hotelu. :D

21617750_1479273508792666_2608458083065139898_n

Od środy mamy #WyjedźmyWszyscyDoSzkocji. :D

Po powrocie jeb z rzeczywistością i odwiedziny u Dziadków w czwartek jeszcze były spoko. Tak zszokowałam Dziadka, mówiąc do eM.: Ubieraj się i wychodzimy, że Dziadek przez chwilę nie wiedział, jak zareagować. Skończyło się tym, że uzgodniliśmy, że nie rozmawiamy o polityce, bo się zbyt różnimy. No i we wtorek przed pracą przyjechałam, bo zostałam zaproszona na obiad, no i był R. Miałam taką spinę z tym palantem, że ubrałam się i wyszłam. Nie byłam w stanie zdzierżyć jego zatrważającej głupoty i pogardy do innych. Całe szczęście, że wyszłam, bo bym dokonała krwawego i brutalnego mordu. Naśmiewanie się z ofiar gwałtu? Jebany degenerat. Jest na tak niskim poziomie emocjonalnym, intelektualnym, moralnym, że nie ma z nim sensu rozmawiać o czymkolwiek. To absolutnie niczego nie zmieni. Najbardziej przeraża mnie Dziadek i to, że powtarza za tym tłukiem – normalnie, jakby ktoś wbił mi nóż w plecy i skopał. :O :O :O